Dla tego, kto naprawdę przeszedł przez ciało, zdanie „podnieś swoją wibrację” potrafi brzmieć jak subtelna forma przemocy.
Bo jeśli:
• jesteś w lęku,
• jesteś w bólu,
• jesteś w zamrożeniu,
• jesteś w smutku —
a ktoś mówi:
„zmień częstotliwość, wybierz radość, przyciągnij lepsze”,
to nie jesteś spotkana.
I ciało — zamiast doświadczyć siebie — zaczyna się od siebie oddzielać.
Dysocjuje.
Wychodzi z chwili obecnej, żeby spełnić duchowe oczekiwania.

A przecież uzdrowienie nie wydarza się wtedy, gdy zmieniasz swój stan.
Tylko wtedy, gdy pozwalasz mu być w pełni odczutym.

A jeśli jesteś tą, która już zeszła do ciała —
zostań.
Nawet jeśli to niewygodne.
Nawet jeśli jeszcze nikt tego nie rozumie.
Nawet jeśli boli.
Bo każda sekunda, w której nie uciekasz od tego, co prawdziwe —
zakotwicza Cię głębiej.
I to właśnie to zakotwiczenie zmienia pole.
Nie strategia. Nie technika.
Tylko pełna obecność.